1911-11-19 Korona Warszawa - Polonia Warszawa 4:3
| Korona Warszawa | 4:3 (?:?) | Polonia Warszawa | |||||||||||
| widzów: bardzo mało | |||||||||||||
| sędzia: William Calder (Warszawa) | |||||||||||||
| |||||||||||||
Historyczny pierwszy mecz drużyny Polonia Warszawa!
zapowiedzi meczu
zdjęcia meczowe
relacje meczowe
"Sport Powszechny"
Zawody w piłce nożnej z dnia 19 listopada wykazały, że Warszawskie Koło Sportowe posiada obecnie nie dwie, ale trzy drużyny, mogące je w danym razie reprezentować wobec obcych klubów. Polonia” w swym inauguracyjnym matchu pokazała wiele zalet, stawiając ją w jednym szeregu z „Warszawianką” i „Koroną”, - a przede wszystkiem temperament, który ujęty w zgranie i kombinacje, da drużynie bardzo szybkie i ostre tempo gry; na razie jednak gracze ci z wielkim, może nawet zbytnim temperamentem, wyglądali jak automobile spłoszone bez szoferów – a posiadające przytem dobrą fizyczną budowę, byli niebezpieczni nie tyle dla goala „Korony”, ile dla kości jej graczy. Gra zresztą u wszystkich prawie graczy „Polonii” jednakowa, co dla jednolitości – a co za tem idzie: zgrania i siły, - drużyny bardzo bywa dodatniem. – Bramkarz W. niewiele mógł pokazać z swej umiejętności, widać jednak u niego dwie zalety: spokój i skromność, czyli grę dla publiczności, lecz dla drużyny. – W napadzie grą ładną wyróżniał się Groszkowski, a lekką i zgrabną – Mück; inni mniej więcej jednakowo. „Korona wygrała match znowu, jak w Łodzi, zgraniem i kombinacją. Podczas gdy „Polonia” umiała utrzymać piłkę na 3-4 ciągi (pas), „Korona” umie ją nawet sześć razy podać u siebie, czyli potrafi dłużej atakować – a więc niebezpieczniej. – Grze jej ataku ładniej i szybciej brak tylko piorunujących strzałów, takich które wypadają wtedy, gdy się ich przeciwnik najmniej spodziewa, i z miejsca jak najbardziej zamaskowanego. Inaczej trudno będzie jej zrobić więcej punktów z drużyną, jak „Polonia”, potrafi zawsze zgromadzić pod goalem większą ilość obrony, czyli ustawić po prostu całą barykadę z nóg i ciał. Nie jest to dobra metoda, bo dobrowolnie rezygnuje się z ataku – jednakże trudna do przezwyciężenia. Pomoc „Korony” powinna trenować się w biegu, bowiem od niej zależy by nie tylko wytrzymać do końca tempo matchu, ale aby je zrobić trudnem do wytrzymania dla przeciwników. – Nareszcie zresztą „Korona” wygrała match „w cuglach”, ale nie wolno się jej zaniedbywać, jeżeli chce by tak dalej było, bo „Polonia” jest przeciwnikiem tak mało słabszym, że trzeba jej nie sezonu całego, ale po prostu jednego skoku, by stanąć jako równy z równym do walki – a wtedy? – wtedy może zadecydować drobnostka, przypadek jakiś. Sędziował ku ogólnemu zadowoleniu p. Calder.
"Sport"
Zawody obozów sportowych w Warszawie. Dn. 19 ub. m. rozegrano w parku Agricola match foot-ballowy między drużynami Warszawskiego Koła Sportowego „Korona I” i „Polonia I”. Rezultat ostateczny był 4-3 na korzyść Korony, co wykazało, że drużyny w składzie w jakim grały, są prawie równej siły. Drużynę zwycięską wzmocnili znacznie świeżo zaaranżowany back anglik Haort, oraz p. Marjan Steifer, który bodąc trenerem wszystkich drużyn Sekcji Gier Ruchowych, uprzywilejował sobie specjalnie „Koronę I”. Atak tej drużyny, który według słów p.Steifera cudów na niedawnym matchu w Łodzi dokazywał, na boisku warszawskim nie miał widocznie szczęścia, bo chociaż grał nieźle, to jednak nie tak, jak po dwuletnim treningu grać powinien. „Polonia I” jako drużyna przed miesiącem zaledwie zorganizowana, wykazała względnie znaczne zgranie oraz zasób zdolności, który pozwala wróżyć, iż przy usilnym treningu w bardzo krótkim czasie zajmie przodujące miejsce miedzy drużynami warszawskimi. Od przerwy prawie po stronie „Polonii” grało zaledwie 10 graczy, gdyż centrowi pomocy, p. Ottonowi Kubickiemu naderwano ścięgna w prawej nodze. Sądził kapitan drużyny „Warszawianka” p. Calder. Publiczności było bardzo mało, nie wiemy czy dzięki wzlotom na polu Mokotowskim, czy też dzięki ignorancji ze strony społeczeństwa, z którym zwykle się spotykają te tak sympatyczne zapasy naszej młodzieży.
Do szanownej Redakcji dwutyg. „Sportu” Warszawa, d. 4 grudnia 1911 r.
W nr. 19 „Sportu” z dnia 1 grudnia r. b. w artykule pod tytułem „Zawody sportowe w Warszawie”, znajdujemy słowa, przeciw którym zniewoleni jesteśmy zaprotestować.
Przede wszystkiem wyjaśniamy, że p. M. Steifer nie jest u nas „trenerem”, lecz gospodarzem boisk i inspektorem sportowym, - które to pojęcia nie są wcale jednoznaczne.
Przypisywanie p. Steiferowi przez autora wyżej wspomnianego artykułu faworyzowania jednej drużyny kosztem wielu innych, spotkać się musi z naszem kategorycznem zaprzeczeniem. Praca jego nad podniesieniem poziomu gier w naszej Sekcji młodzieży jest b. dodatnia i nie naprowadza nas zupełnie na przypuszczenie aby tej lub owej drużynie przyznawał specjalne przywileje: przeciwnie, z wszystkiemi pozostaje w jednakowo przyjaznych stosunkach. Co się zaś tyczy motywowania przegranej „Polonii” faktem jest, że cała ta „drużyna zorganizowana została przed miesiącem zaledwie”, wyjaśnić musimy, że jakkolwiek ukonstytuowana się ona w październiku r. b. to jednak przeważną część jej składu stanowią członkowie dawnych sekcji, uważni za graczy przedniejszych. Pragnący zapoznać się z życiem sportowem naszej młodzieży, mogą z łatwością uzyskać wyczerpujące informacje wprost u źródeł, które nie wprowadza w błąd opinii publicznej, jak to się stało obecnie z powodu w mowie będącej wzmiankami. Proszę w imię prawdy o umieszczenie powyższego na łamach „Sportu”.
Piszemy się
Z poważaniem Warsz. Koło Sportowe
„Sekcja Gier Ruchowych”
Zast. Przewodn. Dr. Teodor Drabczyk
Komunikuje nam nadto p. dr. Drabczyk, ze faktu naderwania ścięgna w prawej nodze u p. Kubickiego nie było; natomiast kopnięty został w kolano podczas gry p. Kozłowski, który pomimo to boiska nie opuścił. Dr. Drabczyk również słusznie protestuje przeciwko określeniu: „świeżo zaangażowany back anglik…”. P. Haworth (nie Haort) jest nauczycielem języka angielskiego i sportsmenem-amatorem, a jako członek Warszawskiego Koła Sportowego, przyjmuje udział w machach piłki nożnej drużyn Sekcji. – na czem młodzież nasza b. wiele zyskuje.
"Goniec Poranny"
"Kurjer Poranny"
"Kurjer Warszawski"
"Słowo"
"Dzień"
informacje i ciekawostki
- Polonia Warszawa rozegrała swój pierwszy mecz jako drużyna "przed miesiącem zaledwie zorganizowana".
- Publiczności zebrało się bardzo mało: jak pisał „Sport” dzięki wzlotom na polu Mokotowskim lub ignorancji ze strony społeczeństwa.
- „Sport” w relacji z meczu podał, że Polonia po przerwie grała w 10-tkę z powodu naderwania ścięgna w prawej nodze przez Ottona Kubickiego. W następnym numerze dr Teodor Drabczyk komunikuje, że takiego faktu nie było; natomiast podczas gry został kopnięty w kolano Kozłowski, który pomimo to boiska nie opuścił.
- Skład Polonii według zdjęcia meczowego.
wyróżnieni w prasie gracze Polonii Warszawa
Ludwik Matawowski - (Sport Powszechny)
– widać u niego dwie zalety: spokój i skromność, czyli grę nie dla publiczności lecz drużyny.
Tadeusz Groszkowski - (Sport Powszechny)
– wyróżniał się ładną grą.
Janusz Mück - (Sport Powszechny)
– wyróżniał się grą lekką i zgrabną.