Dariusz Dziekanowski
|
Dariusz Dziekanowski |
|---|
|
Dariusz Dziekanowski w Polonii
1972-1978 - okres juniorski
wspomnienia Dariusza Dziekanowskiego
"(...) mój wujek Ryszard Anisiewicz, pseudonim boiskowy „Bolek", był zawodnikiem warszawskiej Polonii. Któregoś dnia zabrał mnie na Konwiktorską i uprosił trenera Adama Tarkowskiego - wspaniały człowiek, niestety, już nie ma go wśród nas - żebym mógł trenować z trampkarzami tego klubu. Problem polegał na tym, że nie było dla mnie nawet odpowiedniego stroju, ponieważ wszyscy zawodnicy z tej grupy wiekowej byli starsi i sporo więksi ode mnie. Po drugim czy trzecim treningu trener zasugerował, żebym jednak chwilowo dał sobie spokój i zgłosił się ponownie za rok. (...)
Rok później, czyli w 1972, rozpocząłem treningi już jako pełnoprawny trampkarz Polonii Warszawa. Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że trafiłem najlepiej, jak mogłem. W tamtych latach wśród warszawskich klubów Polonia — i może jeszcze Agrykola — przykładały największą wagę do pracy z młodzieżą. W Legii nikt zanadto nie zaprzątał sobie tym głowy; przecież rok w rok można było przebierać w kolejnych rocznikach piłkarzy powoływanych do wojska... Zajęcia odbywały się trzy razy w tygodniu. Trenowałem z chłopakami starszymi ode mnie nawet o pięć lat; w tym wieku to gigantyczna różnica (...)
Choć w Polonii należałem do wyróżniających się młodych zawodników, nie dostałem powołania do drużyny, która pod wodzą Zbigniewa Szymczaka zdobyła mistrzostwo Polski juniorów. W miarę regularnie grałem za to w A-klasie na stadionach rozmaitych ZWAR-ów Międzylesie, Farmacji czy Świtów(...)."
(Dariusz Dziekanowski, Dziekan. Autobiografia, Warszawa 2015, str. 14-22)
1978-1979
wspomnienia Dariusza Dziekanowskiego
"W roku 1978 szkoleniowcem grającej wówczas w drugiej lidze (czyli dzisiejszej pierwszej) Polonii Warszawa został młody obiecujący trener Jerzy Engel. Jesienią tego roku, w wieku niemal równo szesnastu lat, zadebiutowałem w pierwszym zespole w meczu ze Stalą Stalowa Wola. Wystąpiłem w roli prawego napastnika, a mój debiut można chyba uznać za udany, bo w sześćdziesiątej piątej minucie strzeliłem bramkę ładną przewrotką. Trener Engel też chyba był zadowolony z mojej postawy, ponieważ wystawiał mnie także w kolejnych meczach. (...).
Wystąpiłem jeszcze w kilku spotkaniach i choć jako drużyna spisywaliśmy się słabo, bliżej bowiem było nam do spadku do trzeciej ligi niż do awansu do pierwszej, to zapewne poczynałem sobie nie najgorzej, ponieważ zainteresowała się mną warszawska Gwardia. Propozycja przenosin z Konwiktorskiej na Racławicką padła po zakończeniu rundy jesiennej. Długo się nie zastanawiałem; organizacyjnie i finansowo Gwardia przerastała Polonię o kilka pięter, grała w pierwszej lidze (...). Marzeniami oczywiście wybiegałem ku Legii, ale chwilowo na marzeniach musiało się skończyć."
(Dariusz Dziekanowski, Dziekan. Autobiografia, Warszawa 2015, str. 22-25)
1996
powrót do Polonii
"Od 8 kwietnia zawodnikiem Polonii ponownie będzie wychowanek tego klubu Dariusz Dziekanowski. Dopiero wtedy otrzyma on status amatora i klub nie będzie musiał płacić 50 tysięcy marek FC Koeln, którego barwy reprezentował ostatnio Dziekanowski.
- Darek to dojrzały zawodnik - mówi trener "Czarnych Koszul" Grzegorz Bakalarczyk. - Młodzieńcze wybryki ma już za sobą. Poważnie podchodzi do zawodu. W zespole jest wielu młodych zawodników. Będą mieli od kogo uczyć się techniki.(...)"
(Dziekanowski za darmo, "Gazeta Stołeczna" 1996-03-15[1])
zdjęcia z "Piłki Nożnej" (Twitter): [2], [3], [4], [5], [6], [7].
wydarzenia w Wilnie
"Dariusz Dziekanowski został pobity do nieprzytomności podczas zgrupowania warszawskiej Polonii w Pałandze na Litwie. 34-letni zawodnik leży w szpitalu w Kłajpedzie. (...)
Do incydentu doszło kilka dni wcześniej. Dziekanowski wracał wieczorem z kolegą. 100 metrów od hotelu zaczepiło ich kilku Litwinów. Polak po ciosie w twarz upadł i uderzył głową o chodnik. Doznał wstrząsu mózgu. Mimo starań lekarzy przez kilkanaście godzin nie odzyskiwał przytomności. Później jego stan poprawił się, lecz nie na tyle, by razem z zespołem wrócić w sobotę do kraju. (...)"
(Robert Błoński, Dziekanowski pobity, "Gazeta Stoleczna" 1996-07-15[8])
"Dariusz Dziekanowski wznowił wczoraj treningi w pierwszej drużynie Polonii. Podczas lipcowego zgrupowania na Litwie 34-letni piłkarz został pobity do nieprzytomności. Od kilkunastu dni Dziekanowski nadrabiał zaległości fizyczne - biegał, ćwiczył na siłowni. Wczoraj po raz pierwszy w tym sezonie trenował z kolegami.(...)"
(Dziekanowski trenuje, "Gazeta Stoleczna" 1996-09-26[9])
konflikt z trenerem Majewskim
"W trakcie przygotowań do sezonu drużyna była na zgrupowaniu w Palandze na Litwie. Dariusz Dziekanowski został tam pobity do nieprzytomności. Po zwolnieniu z funkcji trenera Majewski ujawnił, że 34-letni piłkarz był pijany. Dziekanowski prawdopodobnie skieruje sprawę do sądu. Oskarży Majewskiego o zniesławienie.
Trener nie chciał, by ten zawodnik jeszcze kiedykolwiek grał w jego zespole. Tymczasem Dziekanowski wyzdrowiał, wznowił treningi, ale nie grał w pierwszej drużynie.(...)"
(Jedenastu zablokowanych, "Gazeta Stołeczna" 1996-10-29[10])
odejście z klubu
"[Z klubem] pożegnałem się w niezbyt miłych okolicznościach 13 stycznia 1997 roku." (Dariusz Dziekanowski, Dziekan. Autobiografia, Warszawa 2015, str. 358)
"(...) [Dziekanowski] odszedł nagle w przerwie zimowej sezonu 1996/97. Dlaczego? Tego oficjalnie nikt nawet z byłych pracowników Polonii nie chce powiedzieć."
(Oddali sześć punktów: awans Polonii, "Gazeta Stołeczna" 2006-10-18[11])
Spór sądowy z Polonią o zaległe wynagrodzenie
Po rozwiązaniu kontraktu z D. Dziekanowskim, skierował on sprawę do sądu o niewypłacenie mu 90 tys. zł przez KP Polonia. Sprawa przeszła przez wszystkie sądowe instancje i przyznano rację Dziekanowskiemu. Jednak sąd odrzucił roszczenia piłkarza wobec spółki KSP Polonia, która utworzona została w 2004 r.
1997 - skierowanie sprawy do sądu
"(...) Klub Piłkarski Polonia zrezygnował bowiem tej zimy z gry Dziekanowskiego. Piłkarz domaga się jednak wypłacenia pieniędzy.
- Żadna umowa kontraktowa nie została zawarta między spółką akcyjną Polonia a piłkarzem Dziekanowskim - tłumaczy prezes sekcji piłkarskiej Polonii Krzysztof Dmoszyński. - Ten piłkarz występował u nas jako amator. Inaczej musielibyśmy zapłacić pieniądze jego poprzedniemu klubowi 1.FC Koeln. (...)
Zdaniem prezesa Dziekanowski rok temu zawarł jedynie umowę z KKS Polonia jako koordynator młodzieży.
- Chodziło o to, żeby jego nazwisko przyciągnęło młodzież do trenowania w Polonii - tłumaczy Dmoszyński. Dziekanowski miał również zapisany w umowie punkt o promowaniu Polonii w sklepach EMPiK-u (jednego ze sponsorów klubu).(...)"
(Polonia pod sąd, "Gazeta Stołeczna" 1997-02-28[12])
1999 - wygrana w sądzie okręgowym z KP Polonia
"Dariusz Dziekanowski, jeden ze znanych polskich piłkarzy, wygrał sprawę ze swoim byłym klubem piłkarskim "Polonia" SA z Warszawy o zaległe wynagrodzenie za grę w tym zespole. Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał mu w piątek 132 tys. zł plus odsetki. Wyrok nie jest prawomocny." ("Rzeczpospolita" 1999-01-30, [13])
2004 - przegrana z KSP Polonia
"Były piłkarz Polonii Dariusz Dziekanowski przegrał przed sądem okręgowym w Warszawie sprawę o wypłatę odszkodowania 300 tys. zł od spółki KSP Polonia. Dziekanowski domagał się wypłaty odszkodowania od KSP (właściciela Polonii od stycznia tego roku), uznając ją za prawnego spadkobiercę poprzedniego właściciela klubu - spółki KP Polonia z którą sprawę sądową już wygrał. Sąd oddalił jego wniosek twierdząc, że KSP nie jest żadną stroną w sporze z KP." (sport.pl 2004-11-17[14])