Plik:Życie Warszawy nr 98 z 30.04.1979 s. 4.PNG
Rozmiar pierwotny (367 × 1403 pikseli, rozmiar pliku: 1,21 MB, typ MIME: image/png)
Opis
(P) 13 lat minęło przed kilku tygodniami od chwili, gdy zasygnalizowałem ówczesnemo szefowi sportu związkowego, Wiesławowi Adamskiemu, że w stołecznej Polonii dzieje się bardzo źle. Prezes OFKFSiT zainteresował się sprawą, ale wkrótce zająć się musiał inną Polonią. Został mianowicie sekretarzem generalnym Towarzystwa Łączności Z Polonią „Polonia”. Z warszawską Polonią stracił więc kontakt, a nie nawiązał go, gdy ko'ejne losy rzuciły mego serdecznego przyjaciela do zawodu łącznościow-Toczyła się stołeczna Polonia „z górki ,na pazurki”, wszyscy bowiem kolejni moi rozmówcy, których chciałem zainteresować tematem, mieli gotową odpowiedź: „Ależ tam jest przecież Szewińska, Filipówna, Komar, I-ligowe zespoły koszykarek i koszykarzy, mistrzowie sportów motorowodnych i szachownicy, bokserom przewodzi prezes WOZB, pływacka młodzież bije rekordy Polski.,.”. I dopiero przed rokiem, gdy cała warszawszawska prasa zaczęła bić na alarm — władze warszawskiego sportu zauważyć raczyły, że moje przez wiele łat powtarzane uwagi nie są skutkiem osobistej ansy do kolejnych, przynoszonych W teczce — jak to mówią sportowcy — prezesów, ale że mają te moje błagania o komisaryczny zarząd klubu mocną podbudowę. 27 grudnia 1978 roku decyzją władz administracyjnych stolicy rozwiązano wreszcie zarząd KKS Polonia, powołany został kurator, dodajmy zasłużony działacz sportowy, znany również z działalności w Polonii dyr. Czesław Dziumowucz. Po 4 miesiącach pracy kuratora (znalazł wielu chętnych do współpracy i wśród tych, którymi poprzednie władze klubu nie chciały nawet rozmawiać) odbyło się w ab. piątek Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Kolejowego Klubu Sportowego Polonia, Jakże miła była atmosfera tegoż zebrania, zorganizowanego i przeprowadzonego w nienaganny sposób, jakże pełna była zaangażowania dyskusja w zespołach problemowych, których z przejęciem przedstaw wiciele 11 sekcji i oproszeni goście mówili o najbliższej i trochę dalszej przyszłości klubu, zaplanowanej bardzo starannie przez kuratora i jego współpracowników. Nie chciałbym zatrzymywać się nad szczegółami owych planów, dyskutować z ich autorami, chociaż przekonany jestem, że niektóre z zamierzeń nie będą zrealizowane (np. sen kierownika sekcji pięściarskiej o I lidze w boksie). Dziś bowiem ważniejszą sprawą jest ta gotowość „rzucenia się z motyką na słońce”, odpowiadająca jak najbardziej duchowi sportu, w którym — jak wiemy — nie ma mocnych, bo nie było jeszcze takiego mistrza czy rekordzisty, który nie trafiłby na silniejszego. To jest prawdziwie sportowa atmosfera i życzyć chyba wypada wszystkim członkom Polonii, aby ich ten dobry, prawdziwie sportowy duch nie opuszcza! przez najbliższe lata. Skoro mowa o aktualnej atmosferze klubowej to nie można pominąć tu i tej, która panowała na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu. Życzenia owocnych obrad przesłali chorzy, Słava Szmidówna i Władysław Szczepaniak — symbole Polonii. Ona była wszechstronną lekkoatłetką, hareoistką, florecisłką, koszykarką i siatkarką, Władek zaś (po operacji przebywa w ośrodku rehabilitacyjnym w Konstancinie), to b. kapitan piłkarskiej reprezentacji Polski (grał w narodowej drużynie od 1930 do ’947 roku) i niegdyś członek kadry narodowej hokeistów. Depeszę z jak najlepszymi życzeniami przysłała stołeczna Legia, przypominając, że rywalizacja obu klubów była jednym z głównych czynników marszu stołecznego sportu na pierwsze miejsce wśród krajowych potęg. Przedstawiciel SKS Warszawianka (klub ten powstał z juniorów Polonii w 1921 roku) mówił w podobnym duchu z trybuny. Składali Polonii życzenia sukcesów przedstawiciele władz sportowych stolicy a także władz partyjnych kolejarskiego środowiska. Obiecywano również jak najwszechstronniejszą pomoc. W atmosferze wiary w przywrócenie Polonii pozycji, jaką kiedyś w sporcie stołecznym zajmowała — kapitan I zespołu koszykarzy (wrócili do ekstraklasy) Krzysztof Gula odczytał apel polonistów do wszystkich w Polsce sportowców, działaczy i trenerów. Cytujemy najistotniejszą część tego apelu: „Już za blisko 15 miesięcymłodzież całego Świata spotkasię na wielkiej, imponujące)imprezie sportowej — IgrzyskachXX1U Olimpiadw. Gosnodarzerr,Olimpiady — 1980 będzie stolica Związku SocjalistycznychRepublik Radzieckich — Moskwa. Uczestnicy NadzwyczajnegoWalnego Zebrania KolejowegoKlubu Snortowego Polonia Warszawie zwracają się z apewlem do wszystkich klubówsportowych w Polsce, do wszystkich działaczy, trenerówSportowców o wzmożenie pracy,i o sportową rywalizacje, która zapewni udział w IgrzyskachOlimpijskich najlepszych z nas,zapewni osiągnięcie najlepszychwyników sportowych, dostarczywszystkim Polakom w krajui naśiciecie wielkich przeżyći wielkich wzruszeń. Naszą pracąi osiągniętymiwynikami raz jeszcze rozsławimy dobre imię naszej ludowejojczyzny wśmiecie”. Życzyć tu chyba wypada Polonii, by w Moskwie wystartowała rekordowa dla klubu ilość olimpijczyków (dotychczasowy rekord pochodzi z 1924 roku, kiedy to w Paryżu startowali: Antoni Cejzlk, Stanisław Sośnicki, Stanisław Swiętochłowski, Julian Łukaszewicz i Stefan Szelestowski), a w roku 1984 było tych olimpijczyków, rekrutujących się z klubu, zwanego „Czarnymi koszulami” (noszą je poloniści od roku 1913, chociaż oficjalnie powstał klub w 1915 r.) dwakroć więcej niż w Moskwie. Prawdopodobnie wielu kibiców uśmiechnie się ironicznie, czytając te moje życzenia. Powiem więc, że nie wrażeniami z zebrania się kieruję, składając je, ale wiarą, że wszystko o czym mówiło się na Nadzwyczajnym Walnym Zebraniu KKS Polonia w salach konferencyjnych hotelu „Forum” w dniu 27 kwietnia 1979 roku, stanie się wkrótce faktem. A to zależy nie tylko od wybranego w u.b. piątek zarządu, na którego czele stanął, o czym już pisaliśmy — dyr. Czesław Dziumowicz. (Stef.)
Historia pliku
Kliknij na datę/czas, aby zobaczyć, jak plik wyglądał w tym czasie.
| Data i czas | Miniatura | Wymiary | Użytkownik | Opis | |
|---|---|---|---|---|---|
| aktualny | 01:34, 2 paź 2024 | 367 × 1403 (1,21 MB) | Dada6 (dyskusja | edycje) | (P) 13 lat minęło przed kilku tygodniami od chwili, gdy zasygnalizowałem ówczesnemo szefowi sportu związkowego, Wiesławowi Adamskiemu, że w stołecznej Polonii dzieje się bardzo źle. Prezes OFKFSiT zainteresował się sprawą, ale wkrótce zająć się musiał inną Polonią. Został mianowicie sekretarzem generalnym Towarzystwa Łączności Z Polonią „Polonia”. Z warszawską Polonią stracił więc kontakt, a nie nawiązał go, gdy ko'ejne losy rzuciły mego serdecznego przyjaciela do zawodu łącznościow-Toczyła się… |
Nie możesz nadpisać tego pliku.
Lokalne wykorzystanie pliku
Żadna strona nie korzysta z tego pliku.