1960: informacje prasowe: Różnice pomiędzy wersjami
| Linia 25: | Linia 25: | ||
<gallery widths=240 heights=300> | <gallery widths=240 heights=300> | ||
Plik:Przegląd Sportowy nr 49 z 26.03.1960 s. 3 bunt.jpg|Przegląd Sportowy nr 49 z 26.03.1960 s. 3 | Plik:Przegląd Sportowy nr 49 z 26.03.1960 s. 3 bunt.jpg|Przegląd Sportowy nr 49 z 26.03.1960 s. 3 | ||
Plik:1960 piłka 3 kol Unia - Polonia bunt PS nr 53.png|Przegląd Sportowy nr 53 | |||
Plik:1960-protokół-str.1.jpg|Protokół Komisji Polonii (str. 1) | Plik:1960-protokół-str.1.jpg|Protokół Komisji Polonii (str. 1) | ||
</gallery> | </gallery> | ||
Wersja z 18:01, 28 kwi 2026
|
informacje prasowe sezon: 1960 |
I: Edward Brzozowski trenerem Polonii
III: sytuacja przed sezonem - rozmowa z trenerem E. Brzozowskim
III: bunt piłkarzy
"(...) 27 marca miała Polonia grać w Gorzowie z tamtejszą Unią. Parę dni wcześniej poprosił klub o pożyczkę
jeden z zawodników I drużyny. Spotkał się z odmową. Przed wyjazdem do Gorzowa część piłkarzy I drużyny postawiła kierownictwu sekcji żądania finansowe: wypłata, albo nie pojedziemy. Odmówiono. Na Dworu Głównym
spotkały się I drużyna i wyznaczona przez kierownictwo rezerwowa jedenastka. Ostatecznie
zagrali w Gorzowie: Kamiński — Korzuń, Szczawiński, Szczepaniak — Zabłocki, Ciupa — Kowalski, Mrowiec, Pilarek, Kulesza (Wlaźlik) i Kalicki. Przegrali 0:1.
28.III. odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Prezydium zarządu KKS Polonia i kierownictwa sekcji piłki nożnej, a także przedstawicieli partii, St. KKFiT i Federacji Sportowej "Kolejarz". Postanowiono: Andrzeja Gajewskiego —
zdyskawalifikować dożywotnie, Andrzeja Cechelika — na 3 lata z wykluczeniem z klubu, Janusza Dudka — na 2 lata, Zbigniewa Czopa — półtora roku, Ryszarda Redlińskiego — jeden rok, Zdzisława Wspaniałego — zdyskawalifikowano na 2 lata, zawieszając karę na 3 lata, Witolda Dłużniaka, Jerzego Groma, Mieczysława Kopera, Romana Mamczaka, Henryka Misiaka i Andrzeja Śliwę ukarano jednoroczną dyskwalifijacją z zawieszeniem na 2 lata. Stefana Żmudzkiego, który zainicjował finansowe żądania — ukarano 2-letnią dyskwalifikacją, z wykluczeniem z klubu. Wydział Gier i Dyscypliny PZPN po rozpatrzeniu kar klubowych wystąpił do PZPN z wnioskiem o dożywotnią
dyskwalifikację A. Gajewskiego, 5-letnią Cechelika i Żmudzkiego. Sprawa Gajewskiego trafiła na wokandę zarządu PZPN. Zarząd dożywocie dla Gajewskiego zatwierdził (po paru latach była amnestia i Gajewski zasłynął jako
trener dużej klasy). Uzdrowieniem sytuacji w klubie zajął się Stołeczny Komitet Kultury Fizycznej i Turystyki, władze kolejowego sportu i opiekunowie tegoż."
(S. Sieniarski, 70 lat Czarnych Koszul, Warszawa 1984, s. 180)
Janusz Dudek wspomina sprawę buntu
"(...) Sezon wcześniej w klubie obiecano nam, że jeśli utrzymamy się w II lidze, dostaniemy po 1000 zł nagrody na osobę. Przypominam, że graliśmy całkowicie za darmo, nie licząc wyżywienia na wyjazdach, dostępu do opieki lekarskiej i czasem odnowy biologicznej. Po zapewnieniu sobie utrzymania w lidze mijały kolejne miesiące, a premii nie było. Część piłkarzy zaczęła coraz głośniej domagać się spełnienia obietnicy. Apogeum przypadło właśnie na dzień przed meczem w Gorzowie. Wówczas już niemal cały zespół doszedł do wniosku, że jeśli nie postawimy twardego ultimatum, to nie zapłacą nam nigdy. Rozmowy trwały kilka godzin, zrobiliśmy dwie przerwy, atmosfera była naprawdę gorąca. Wreszcie po naradzie podjęliśmy decyzję, że nie jedziemy. Próbowano nas prosić, ktoś chciał nas szantażować, ale jako się rzekło – postanowiliśmy zbojkotować wyjazd. Z Dworca Głównego odjechał zespół rezerwowy, zorganizowany na szybko przez ludzi z zarządu.
– Eksperymentalny zespół powalczył ambitnie w Gorzowie, przegrywając zaledwie 0:1. O sprawie zrobiło się głośno.
– Szum dotarł podobno nawet za granicę. „Jak to tak? Mówią, że polski futbol jest amatorski, a tu drugoligowi piłkarze domagają się pieniędzy niczym zawodowcy?” – taka była jedna z głównych narracji. Tym bardziej, że był to rok olimpijski i mówiło się, że nawet uczestnicy igrzysk startują za darmo. Ale podjęliśmy zbiorową i świadomą decyzję. Potem rozpoczęło się dochodzenie, przepytywali nas w siedzibie klubu na Foksal, próbowali ustalić prowodyrów. W końcu zostaliśmy pozawieszani. Najdłuższe kary dostali Andrzejowie – Cehelik i Gajewski. Cehelika zawiesili na początku na 5 lat, a Gajewskiemu dali dożywocie. Ale po roku Gajewskiego odwiesili i został świetnym trenerem. Poszedł pracować do Mielca, gdzie wychował między innymi Grześka Latę, Henryka Kasperczaka i Zygmunta Kuklę.
– Czy dziś, z perspektywy czasu, myśli Pan, że podjęliście wtedy dobrą decyzję? Czy było warto?
– Bardzo trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Człowiek był młody, niedoświadczony. Nie mieliśmy z gry w piłkę nigdy żadnych pieniędzy, kierował nami entuzjazm do sportu, napędzało nas niesamowite przywiązanie do barw klubowych, nieporównywalne z dzisiejszymi realiami. Tak więc gdy obiecano nam premię, gdy narobiono nadziei, że jeszcze będziemy mieli z gry dodatkową gratyfikację – to było coś wspaniałego na co zaczęliśmy czekać. Tymczasem zwodzono nas przez ponad pół roku, prolongowano kolejne daty realizacji premii i wreszcie balonik oczekiwań pękł. Najbardziej na aferze ucierpiał Andrzej Gajewski, absolwent AWF, którego zawiesili zarówno w prawach zawodnika, jak i trenera. Tym bardziej rozczarowujące, że w rozliczaniu „buntowników” brał udział także jeden z naszych kolegów z drużyny.
– Czy możemy powiedzieć kto?
– Witold Dłużniak. Gdy zarząd przepytywał nas na Foksal, Dłużniak powiedział dużo na Gajewskiego i Andrzeja Cehelika. Później oni dostali najwyższy wymiar kary, niemal cała drużyna też, a Dłużniaka nie zawieszono. Przed wyjazdem do Gorzowa wychodziliśmy naradzać się całym zespołem i wydawało się, że mówimy jednym głosem. Wyłamał się Witold. Po zakończeniu kariery piłkarskiej zajmował eksponowane stanowiska w polskim sporcie. Był blisko partyjnych aktywistów, Komitetu Centralnego. Został wiceprezesem PZPN, a potem prezesem związku kolarskiego. Mówiło się, że jego ojciec miał w Falenicy gabinet fryzjerski, w którym strzyże się Jaroszewicz."
(z wywiadu z Januszem Dudkiem, "Magazyn 1911" nr 1/2023[1] - str. 104-108)