1983-09-11 Stomil Olsztyn - Polonia Warszawa 0:1

Z WIKI
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
opis w trakcie opracowywania - poniższe dane są jeszcze niekompletne


1983-09-11, III liga 1983/1984
Olsztyn,
Stomil Olsztyn 0:1 Polonia Warszawa
widzów: ok. 3 tys.
sędzia: Wacław Lichocki (Łódź)
bramki
- Marek Olszewski 15'
składy

Liszewski
Suwiński
Miller (70' Telejko)
Krzemień
Ful
Michalewski (40' Szymański)
Rutkowski
Wojnicki


zapowiedzi prasowe

relacje prasowe

"Gazeta Olsztyńska"

(Obsł. wł.). Nic rozpieszczają swych sympatyków piłkarze Stomilu Olsztyn. Po dwóch efektownych zwycięstwach w sobotę olsztynianie doznali nieoczekiwanej porażki na własnym boisku z warszawską Polonią 0:1 (0:1). Bramkę uzyskał Marek Olszewski w 15 min.
STOMIL: Kozakiewicz. Mierzejewski, Minkiewicz, Liszewski, Suwiński, Miller (od 70 min. Telejko), Krzemień, Ful, Michałowski (od 40 min. Szymański), Rutkowski, Wojnicki.
Sędziował: Wacław Lichocki z Łodzi. Widzów około 3 tys.
Już dawno na ligowy mecz Stomilu nie przybyło tak dużo kibiców. Sprawiło to z pewnością zwycięstwo odniesione przed tygodniem nad Wigrami w Suwałkach, jak również renoma sobotniego rywala. Warszawska Polonia nadal jest przeciwnikiem atrakcyjnym, przyciągającym na trybuny wielu widzów. Dopisała frekwencja, pogoda, ale niestety zawiedli piłkarze, zwłaszcza gospodarze. Stomilowcy rozegrali bardzo słabe spotkanie i stracili zasłużenie kolejne dwa punkty na własnym boisku...
Końcowy rezultat w pełni odzwierciedla przebieg gry. Poloniści byli zespołem lepszym, grającym konsekwentniej i przede wszystkim mądrzej. Dali się zaskoczyć tylko na początku spotkania. W 2 min. po ładnej akcji, Stomilu na lewym skrzydle piłkę przejął Zbigniew Wojnicki, ale jego strzał minimalnie chybił celu Przez następne 83 minut gospodarze nie .stworzyli ani jednej sytuacji z tzw. stuprocentowych.
Piłkarze "czarnych koszul" mieli ułatwione zadanie. Stomilowcy byli bowiem bardzo słabo dysponowani i to we wszystkich liniach. Obrońcy zbyt długo przetrzymywali piłkę i tracili Ją w zupełnie niegroźnych sytuacjach. Ponoszą też winę za utratę bramki. Napastnik gości Marek Olszewski z dziecinną łatwością przedryblował trzech defensorów olsztyńskich i strzelił obok bezradnego Kozakiewicza. Takich okazji warszawiacy mieli jeszcze kilka, ale skuteczność nie była ich najmocniejszą stroną. Pomocnicy Stomilu razili niezdecydowaniem. Często zwalniali grę, nie potrafili uruchomić napastników długim, mierzonym podaniem. Atak olsztyński też praktycznie nie stanowił większego zagrożenia i mimo sporego zaangażowania w grę Szymańskiego i Wojnickiego akcje były zbyt wolne i przejrzyste.
I uwaga generalna, dotycząca całej drużyny, a właściwie taktyki przez nią przyjętej. Stomilowcy grali tak. jak grać nie powinni. Preferowali atak środkiem boiska, mimo że nie przynosiło to żadnych efektów. Od dobrych piłkarzy wymaga się prócz, po-prawnego wyszkolenia, także umiejętności oceny sytuacji i szybkiego wyciągania wniosków. Niestety olsztynianom tego brakuje.
Szkoda zmarnowanych punktów, ale przede wszystkich żałować należy utraty kredytu zaufania kibiców. Oni uwierzyli, a spotkało ich takie rozczarowanie. (md) (Gazeta Olsztyńska 1983 nr 215)