1999/2000 - koszykówka kobiet: informacje prasowe
| sezon: 1999/2000 |
1999.10 - umowa sponsorska z Wiconą
"8 października. Do ostatniej chwili drużynie groziło wycofanie z rozgrywek, ale dzień przed pierwszym meczem sezonu z Meblotapem Lublin znalazł się sponsor. Na Konwiktorskiej zapanował optymizm. - Stać nas na zajęcie szóstego miejsca w lidze - ocenia trener Witold Ziółkowski. (...)"
(Rafał Kazimierczak, Jak Polonia z ligi spadała, "Gazeta Stołeczna" z 18.02.2000)
1999.10 - problemy z umową z Wiconą
"Koszykarki warszawskiej Polonii wciąż nie mają sponsora i grozi im wycofanie z rozgrywek ekstraklasy. Trzy tygodnie temu, w przededniu inauguracji sezonu, kierownictwo sekcji z triumfem ogłosiło, że głównym sponsorem drużyny jest Wicona (firma z branży budowlanej). Umowa miała zostać podpisana lada dzień. W pierwszym meczu zespół wystąpił nawet pod nazwą Polonia-Wicona. W drugim i trzecim Wicony w nazwie już zabrakło. Minęły trzy tygodnie, a umowy wciąż nie podpisano.<br.
- Wicona nie jest zainteresowana sponsorowaniem drużyny w zamian za reklamę - mówi dyrektor Polonii Henryk Liszewski. - Interesuje ją ziemia, na której klub ma swoje obiekty. Chcą mieć w niej udziały. A jak ja mogę dać komuś coś, czego nie jestem właścicielem? Ziemia przy ulicy Konwiktorskiej należy do kolei. PKP dzierżawi ją klubowi za 265 tys. zł rocznie. - I tak nie płacimy, nie mamy z czego - mówi dyrektor.
Koszykarki potrzebują rocznie 800 tys. zł. Polonii na to nie stać. Drużyna od pierwszego meczu gra na kredyt."
(ERKA [Rafał Kazimierczak], Chcieli gruntu, nie drużyny, "Gazeta Stołeczna" z 29.10.1999)
1999.11 - Wicona oficjalnie sponsorem
"Wicona została strategicznym sponsorem koszykarek Polonii. (...) Firma nie jest zainteresowana pomaganiem drużynie tylko przez sezon. Sponsorem strategicznym chce być długo. Jak długo, nie wiadomo, bo umowa sponsorska podpisana została na czas nieokreślony. Dyrektor sprzedaży Wicony (firmy z branży budowlanej) Maciej Łukaszewicz zapewnia, że współpraca z klubem będzie trwała długo. - Jesteśmy zainteresowani tym, by Polonia była zespołem numer jeden w Polsce, a wiadomo, że nie stanie się to w tym sezonie. (...)
Według prezesa Dorosiewicza za dwa lata koszykarze i koszykarki Polonii będą grać w nowej hali, która ma powstać przy ul. Konwiktorskiej. Z taką inicjatywą wystąpiła firma Warbud - sponsor męskiej drużyny. - Mamy nadzieję, że ten projekt zainteresuje także inne firmy, liczymy też na pomoc UKFiT - powiedział Dorosiewicz.
Problemem było to, że ziemia, na której znajduje się klub, jest własnością kolei. Polonia jest tylko jej dzierżawcą. Hala zostanie wybudowana na zasadzie poddzierżawy terenu iwestującym w nią firmom.
- Koszykówka to bardzo medialny sport, a z sali, w której Polonia rozgrywa dzisiaj mecze, nie da się przeprowadzić nawet transmisji telewizyjnej - twierdzi dyrektor Łukaszewicz."
(ERKA [Rafał Kazimierczak], Mają być nr. 1!, "Gazeta Stołeczna" z 10.11.1999)
2000.02 - ew. baraże ostatnią szansą Polonii
"Jeśli PZKosz nie rozszerzy ekstraklasy z 10 do 12 drużyn, koszykarki Polonii-Wicona spadną z ligi. Jeśli wycofa się sponsor, który chciał zbudować na Konwiktorskiej najsilniejszy zespół w kraju, sekcja żeńskiej koszykówki może przestać istnieć."
(Rafał Kazimierczak, Jak Polonia z ligi spadała, "Gazeta Stołeczna" z 18.02.2000)
"Polonia chciała zająć w lidze szóste miejsce, zajęła dziesiąte - ostatnie. Miała zwyciężać - wygrała tylko cztery mecze. Miała mieć sponsora - nie miała tak długo, że groziło jej wycofanie z rozgrywek. W takich warunkach sezon musiał zakończyć się spadkiem. Jedyną szansą na utrzymanie zespołu w ekstraklasie jest jej powiększenie do 12 zespołów. To okaże się 31 marca."
(R. Kazimierczak, Nie jesteśmy gorsi, "Gazeta Stołeczna" z 25.03.2000)
2000.03 - trener Witold Ziółkowski podsumowuje rundę zasadniczą
"Już po ubiegłym sezonie wiadomo było, że potrzebujemy wzmocnień. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że do spokojnego utrzymania się w lidze musimy więcej wygrywać. Po udanych meczach przedsezonowych liczyłem nawet na szóste miejsce. Niestety, długo nie mieliśmy sponsora, nie było więc wzmocnień. Braki w umiejętnościach musieliśmy nadrabiać ambicją i zaangażowaniem, a to zdecydowanie za małe atuty. Na dodatek tegoroczna liga okazała się bardziej wyrównana.
- Kierownictwo sekcji prowadziło rozmowy z różnymi osobami, które mogłyby pomóc nam finansowo. Wiadomo jednak, że ciężko jest znaleźć sponsora, szczególnie w Warszawie. Bez pieniędzy trudno coś wielkiego osiągnąć. Zespół można oprzeć na wychowankach, ale młode dziewczyny muszą mieć od kogo się uczyć.
- Wiadomo, że za wynik zespołu odpowiada trener. Być może bardziej zdecydowanie powinienem domagać się wzmocnienia zespołu. Umowę sponsorską z Wiconą podpisaliśmy bardzo późno, zostały tylko dwa tygodnie do zakończenia okresu transferowego. Sprowadziliśmy Williams, bo wiedzieliśmy, jak ona gra. Wiem, że ten transfer przeprowadzony był za późno. Może już w trakcie rozmów z Wiconą mogliśmy rozglądać się za wzmocnieniem? Ale to są tylko posezonowe rozmyślania.(...)
Dziewczyny bardzo chciały pokazać, że są coś warte. Przepracowały cztery miesiące w amatorskich warunkach i chciały pokazać, że mimo to są dobrym zespołem. Może to wywierało na nie dodatkową presję, w nieodpowiednich momentach drżały im ręce. Zawsze czegoś zabrakło, a to celnego rzutu wolnego, a to dokładnego podania.
- Pracowaliśmy nad końcówkami, ale nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli. Bywało, że decydujący rzut wykonywała nie ta zawodniczka, którą do tego wyznaczyłem. Czasami zwyczajnie brakowało nam szczęścia, piłka zatoczyła się na obręczy i nie wpadała do kosza. Aż sześć spotkań przegraliśmy różnicą od dwóch do sześciu punktów. Przez to pozostał większy niedosyt.
- Przed sezonem wiedzieliśmy, że o utrzymanie będzie walczyć pięć zespołów prezentujących zbliżony poziom. O spadku zaważyły porażki z AZS Lublin i AZS Toruń. Niestety, sprawdził się najgorszy scenariusz. Gdybyśmy tamte dwa mecze wygrali, nasza sytuacja byłaby zupełnie inna. Pewnie zajęlibyśmy ósme miejsce i walczyli w play off. Może byłoby nawet szóste miejsce? (...)
- Myślę, że mimo porażek dziewczyny zrozumiały, że mogą grać i wygrywać z najlepszymi. Wiedzą, że trzeba walczyć, a nie z góry skazywać się na porażkę. Nie jesteśmy od nikogo gorsi.(...)"
(Nie jesteśmy gorsi (rozm. Rafał Kazimierczak), "Gazeta Stołeczna" z 25.03.2000)
2000.04 - utrzymanie w I lidze po barażach
"Polonia-Wicona skorzystała z prezentu PZKosz - powiększenia ligi do 12 zespołów - i utrzymała się w ekstraklasie. Po twardej walce w turnieju barażowym w Bielsku-Białej zajęła drugie miejsce - ostatnie premiowane awansem. Kapitan zespołu Katarzyna Dulnik została najskuteczniejszą zawodniczką rozgrywek (65 punktów)."
(Rafał Kazimierczak, Coś dobrego na koniec, "Gazeta Stołeczna" z 17.04.2000)
2000.10 - wycofanie z rozgrywek
"Wyrok zapadł już rok temu, ale jeden sezon cudem przeżyliśmy. Teraz już nie udało się uratować naszego zespołu przed rozwiązaniem. Można za to podziękować zarządowi klubu - mówi o wycofaniu z rozgrywek ekstraklasy stołecznej Polonii kierownik zespołu Piotr Tenczyński.(...)
Tenczyński podobnie jak czołowa koszykarka Polonii Katarzyna Dulnik, która jest związana z tym klubem od kilkunastu sezonów, uważa, że to nie tylko problemy finansowe wykończyły żeńską koszykówkę.
- Poza dwiema osobami z zarządu wszyscy pozostali członkowie, łącznie z prezesem, od pewnego czasu mieli zamiar pozbyć się zespołu koszykarek. To oni "pomogli" odejść firmie Wicoma. Owszem duży wpływ na decyzję sponsora miały osiągane przez nas wyniki sportowe, ale decydującym czynnikiem była właśnie postawa zarządu - mówi Tenczyński. - Szczęście mają sekcje piłki nożnej, koszykówki mężczyzn czy szachiści, którzy są niezależni od zarządu. My także próbowaliśmy pójść w tym kierunku, ale nie zdążyliśmy. Nie udało się znaleźć wystarczającej ilości pieniędzy, by móc zagrać w zbliżającym się sezonie - dodaje.(...)"
(Tomasz Kułakowski, Cudu nie było, "Gazeta Stołeczna" z 5.10.2000)