Wiktor Kwast: informacje prasowe
|
Wiktor Kwast |
1926: w komitecie organizacyjnym WOZGS
"Nowa organizacja. W dniu 19 b. m. został zawiązany komitet, celem przeprowadzenia rozgrywek mistrzowskich w stolicy w grach: piłce siatkowej, koszykowej i szczypiorniaku. Do zawodów tych będą stawały kluby i uczelnie wyższe, reprezentowane przez drużyny męskie i żeńskie.
Na czele komitetu stanął p. T. Chrapowicki, jako członkowie weszli: z A.Z.S. Maciński, Maciaszczyk i Mościcki, z
Varsovii — Kapałka, Państw, Instyt. Wych. Fizyczn. — Lechowski, Polonii — Kwast, Korony — Ptaszycki, Harcerstwa — Rębowski. Jako pierwszy krok swej pracy komitet uznał szybkie opracowanie przepisów w powyżej wspomnianych grach."
1927: w zarządzie WOZLA
1929: w zarządzie WOZGS =
1929-1932: w zarządzie Polskiego Związku Gier Sportowych
W. Kwast w PZGS:
- 1929-1930 - sekretarz
- 1931 - kierownik referatu siatkówki
- 1932 - członek zarządu
1933: wiceprezes WOZGS
1934: sprawa dyskwalifikacji
1937: siatkarskie wspomnienia W. Kwasta
"(...)AZS, najstarsza w Polsce drużyna siatkówki, powstała — jak wiadomo z inicjatywy R. Wirszyłły i M. Stajewskiego na jesieni 1924 r. (...) Polonia jest drugą co do wieku drużyną polską. Pierwsze
swe oficjalne spotkanie rozegrała w styczniu 1925 r. Powstała dzięki zrealizowaniu przez lekkoatletę S. Niesłuchowskiego i piłkarza Z. Zarzeckiego mojego projektu zapisania do Polonii reprezentacji siatkarskiej gimnazjum inż. Lelewela, którego wówczas byliśmy uczniami. Nasza drużyna została następnie poważnie wzmocniona najlepszymi siatkarzami gimnazjum im. Reya — S. Baumem, S. Jaworskim i A. Schmidtem.
W tym samym czasie wyszedł z gimnazjum im. Lelewela czynny do dziś dnia sędzia siatkówki — Stefan Konwerski.
A więc Romek Wirszyłło i ja mamy prawo pretendować do tytułu „ojców ” siatkarskich zespołów AZS i Polonii, oraz do miana najstarszych siatkarzy polskich, a Stefan Konwerski — najstarszego sędziego.
Z Romkiem spotkaliśmy się po raz pierwszy gdzieś na wiosnę 1924 r. w meczu siatkówki reprezentacyj gimnazjalnych Lorentza i Lelewela, sędziowanym bodaj przez Konwerskiego. Walka była wyrównana i zażarta. Romek zastosował „chytrą” taktykę, na jaką tylko ówczesne przepisy pozwalały. Mianowicie wraz ze swym partnerem stale podchodził do siatki i ścinał, ile wlezie! Taktyka ta nieco zaskoczyła nas, dopiero debiutujących na terenie ogrodu Raua w Al. 3 maja (obecnie stoi tam Muzeum Narodowe), gdzie się centralizował ówczesny, wcale żywy ruch siatkówki Stolicy. Ale i myśmy się chwycili tego sposobu, przy czym ja to byłem delegowany do siatki wraz
z mym „podawaczem ”. Jednak Romek był lepszy i wywalczył dla swoich zwycięstwo 2:0 (15:14, 15:14).
Muszę podkreślić, że Romek był bodaj pierwszym w Warszawie „ścinaczem ”, który „bił” piłkę przy ścinaniu, a nie „ściągał”, jak to się wówczas powszechnie praktykowało. Wobec jego silnych ściętych byliśmy bezradni, nie umiejąc ich zastawić i nie mogąc przyjąć.
Następne moje spotkanie z Romkiem było jednocześnie pierwszym spotkaniem Polonii z AZS. Było to 1 marca 1925 r. Polonia dopiero debiutowała, AZS zaś miał za sobą poważne sukcesy w postaci zwycięstw, odniesionych poprzedniej jesieni, nad sławnym zespołem Orła Białego i uchodził za bezkonkurencyjną drużynę w Warszawie. Ulegliśmy, ale z honorem, bo tylko 1:2. Za to już w trzy miesiące później zrewanżowaliśmy się, bijąc AZS 2:0!
A więc od zarania swego istnienia była Polonia dla AZS groźnym przeciwnikiem, z którym należało się poważnie liczyć!
W tymże 1925 roku na jesieni odbyły się pierwsze mistrzostwa Warszawy klubowych drużyn męskich. Zasługa za ich zorganizowanie spada na AZS (czytaj Romka Wirszyłłę). Do walki stanęło 6 zespołów. Szczęście nam się uśmiechnęło: pokonaliśmy wszystkich przeciwników i zajęliśmy bezapelacyjnie pierwsze miejsce, zdobywając żetony, ufundowane przez f-mę Wabia-Wabiński. Drugie miejsce zajął AZS II, a dopiero trzecie drużyna Romka — AZS I, która przeżywała jakiś ciężki kryzys. Na dalszych miejscach: Warszawski K.S., XIII WDH i Ascola.
Drugie mistrzostwa Warszawy zorganizowane były w 1927 r. przez Komisję Rozgrywek Międzyklubowych pod kierownictwem prof. T. Chrapowickiego, będącą zalążkiem późniejszego warszawskiego, a następnie polskiego związku gier sportowych. Spotkanie Polonii z AZS, decydujące o pierwszym
miejscu, zakończyło się poważnym incydentem. Mianowicie ówczesne przepisy przewidywały, że „W wypadku jednej wygranej i jednej przegranej przeprowadza się decydującą, trzecią partię. Przy tym minimalna różnica pomiędzy sumami punktów obydwu drużyn powinna się równać dwóm”. Tymczasem
pierwszą partię wygrywa AZS 15:13, drugą my 15:6, trzecią znowu AZS 15:11. Przewaga partyj 2:1 jest po stronie AZS, ale punktów 39:36, — Polonii. Sędzia chce dalej prowadzić zawody, by uzyskać ową, przepisami wymaganą przewagę dwóch punktów (jak by to było możliwe — do dziś nie wiem, bo anużbyśmy nadal polepszali korzystny dla nas stosunek punktów ...), ale AZS schodzi z boiska."
1988: informacja o zgonie
opracowania
📖 Obszerne materiały nt. Wiktora Kwasta zamieszczone zostały w "Magazynie 1911.pl" nr 7 (19) z XI 2024 (s.12-23[1]).
Tamże:
• Krystyna Engelking (oprac. Anna Engelking), O moim stryju
• fragmenty listów Wiktora Kwasta
• Wiktor Kwast, Imię moje zawisło na haku historii siatkówki (artykuł z 1974 r.)