| opis w trakcie opracowywania - poniższe dane są jeszcze niekompletne
|
1984-06-03, III liga 1983/1984
Warszawa, stadion Polonii,
|
|
Polonia Warszawa
|
3:0 (1:0)
|
Sokół Ostróda
|
|
| widzów:
|
| sędzia:
|
|
|
|
Szter Langowski Bujnowski Bartkowski Bałabon Laskowski Radziwon (60' Nowicki) Humięcki (70' Dobrzyński) Roszkiewicz Żygo Fornal
|
|
relacje prasowe
"Gazeta Olsztyńska"
Piłkarze warszawskiej Polonii nadal' podtrzymują znakomitą passę. W kolejnym meczu rundy rewanżowej nie stracili punktu. W ostatnim spotkaniu pokonali w stolicy ostródzki Sokół 3:0 (1:0). Bramki zdobyli: Krzysztof Michnikowski w 4 min., Janusz Kopeć w 48 min. i Waldemar Figa w 63 min.
SOKÓŁ: Szter, Langowski, Bujnowski, Bartkowski, Bałabon, Laskowski, Radziwon (od 60 min. Nowicki), Humięcki (od 70 min. Dobrzyński), Roszkiewicz, Żygo, Fornal.
Dla "czarnych koszul" mecz miał wyjątkowe znaczenie. Ewentualne zwycięstwo, przy jednoczesnej porażce Gwardii w Suwałkach (a tak się stało), dawało polonistom awans do drugiej ligi. Nic więc dziwnego, że gospodarze natarli od początku z dużym animuszem i już w 4 min. objęli prowadzenie. Krzysztof Michałkowski wykorzystał dośrodkowanie Matuszewskiego i nie dał szans Szterowi. Od tego momentu gra stałą się bezbarwna. Ostródzianie zastosowali wariant wzmocnionej defensywy. W obronie wystąpiło pięciu zawodników, co oczywiście osłabiło siłę ataku. Piłkarze stolicy osiągnęli więc przewagę, choć rzadko stwarzali większe zagrożenie.
Po przerwie powtórzyła się sytuacja z pierwszej połowy. W 48 min. Kopeć uzyskał drugą bramkę i trener Sokola Zbigniew Wodniak postanowił zmienić taktykę. Wycofał z gry Radziwona, zastępując go napastnikiem Nowickim. Wrócił więc do sprawdzonego wariantu 4—3—3. Odważniejsza gra ostródzian za-skoczyła trochę gospodarzy. Okazało się, że ich obrona nie stanowi monolitu. W drugiej części gry trzykrotnie Zygo i raz Humięcki mieli bardzo dogodne sytuacje. Niestety, tym razem bramkostrzelni zwykle zawodnicy nie stanęli na wysokości zadania. Za to ich rywale imponowali skutecznością. W 63 min. Waldemar Figa wykorzystał lukę w murze ostródzkim i zaskoczył Sztera strzałem z rzutu wolnego.
W sumie zwycięstwo Polonii zasłużone, choć zbyt wysokie, jak to wynika z przebiegu gry. W futbolu liczą się jednak przede wszystkim zdobyte bramki, a w tym elemencie gospodarze byli lepsi, w zespole Sokola nie było tym razem wyróżniających się postaci, choć trzeba przyznać, że w drużynie tym razem zabrakło Skirzewskiego i Sągolą. (md)
("Gazeta Olsztyńska" 1984 nr 132)