Wojciech Królik
| SEZONY: |
|---|
|
Wojciech Królik |
|---|
|
Wojciech Królik o swoich związkach z Polonią Warszawa
O swoich początkach:
"Byłem wytrwały w tym, żeby trenować i grać w koszykówkę. Aby mnie przyjęli, musiałem bowiem aż trzy razy przychodzić na Polonię. Znalazłem ogłoszenie w gazecie i zgłosiłem się. Wtedy zainteresowanie tą dyscypliną sportu było dość duże i na pierwszy trening przyszło ze 30 chłopaków. Po godzinnym sprawdzianie, kiedy każdy miał szansę zagrać około 10 min, trudno było się wykazać. Ja byłem dość niskim zawodnikiem i zawsze przepadałem. To trwało przez trzy lata. Teraz z trenerem Markiem Jabłońskim ze śmiechem wspominamy tamte czasy, bo to właśnie on co roku mówił mi, żebym przyszedł za rok, jak podrosnę. Wreszcie zostałem przyjęty po znajomości. Okazało się, że moja mama pracuje razem z żoną pracującego wtedy także w Polonii trenera Andrzeja Nowaka. Kiedy on mnie za czwartym razem przyprowadził na trening, wreszcie mogłem zostać. I po roku trenowania z juniorami trafiłem do pierwszego składu."
O odejściu z Polonii w 1994 r.:
"Kiedy byłem młodszy, miałem propozycje z innych klubów, ale nie chciałem wyjeżdżać z Warszawy. Związałem się z Polonią, miałem tutaj rodzinę. W 1994 r. Polonia po barażach utrzymała się w ekstraklasie, zostałem wtedy królem strzelców ligi i dostałem propozycję z Przemyśla. Tamtejsza Polonia była wówczas beniaminkiem, ale budowała silny zespół mający walczyć o medal, którego jeszcze przez tyle lat grania nie miałem w dorobku. Drugim powodem były sprawy finansowe. Wiedziałem, że kariera zbliża się do końca. Chciałem coś wreszcie mieć z koszykówki, ustawić się."
O kibicowaniu Polonii:
"Nieważne, gdzie grałem, zawsze byłem sercem z [Polonią]. Pochodzę z Konwiktorskiej. Ale kibicuję też Legii. Chciałbym, aby oba te zespoły były w czołówce."
cytaty z wywiadu przeprowadzonego przez Tomasza Kułakowskiego, sport.pl 2002[1]