1959-01-24 Polonia Warszawa – AZS Toruń 89:77

Z WIKI
Wersja z dnia 22:30, 2 sie 2025 autorstwa Dada6 (dyskusja | edycje) (→‎Zdjęcia)
(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Basketball pictogram.svg.png

1959-01-24, I liga, 12. kolejka
Warszawa, hala Polonii, ul. Konwiktorska 6, 19:00
Polonia Warszawa 89:77 (42:33)
AZS Toruń
widzów:
sędziowie: Raczyński, Przygoński
składy
Janusz Wichowski 29
Marcin Herbst 19
Jerzy Piskun 18
Witold Zagórski 10
Wacław Komala 7
Bogdan Karbownicki 6
Sarbinowski 19
Olszewski 19
Samorzewski 19
Grecki 10
Kleczkowski 8
Górski 2


Relacje prasowe

"Toruńskie Pierniki nie zaszkodziły Czarnym Koszulom
Czarne Koszule wystąpiły osłabione brakiem Bugaja, a wśród Toruńskich Pierników brakowało Franciszoka, Gałęzowskiego i Wnuka.
Poloniści przez cały przebieg meczu mieli zdecydowaną przewagę, będąc drużyną szybszą, a szczególnie lepiej i celniej strzelającą. Szybkie ataki i potężna przewaga wzrostowa w osobach Wichowskiego, Piskuna i Herbsta dawały Czarnym Koszulom zawsze możność prowadzenia paru punktami. Błędy akademików w strefie i bardzo słaby rzut w półdystansu szczególnie do przerwy, nie pozwoliły im nawiązać równorzędnej walki. Po przerwie obraz gry trochę się zmienia, chociaż Polonia nadal nieznacznie prowadzi. AZS gra bardziej skoncentrowanie i lepiej w defensywie. W 30 min. Toruńskie Pierniki dochodzą nawet do stanu 59:61, zdobywając uprzednio kolejno 8 punktów i załamując tym pociągnięciem nerwowych polonistów. Jednak dwa kosze Piskuna powiększają różnicę punktową, a końcówka należy już całkowicie do Czarnych Koszul, chociaż jest ogromnie chaotyczna i obfituje niestety w wiele nieczystych zagrań ze strony polonistów oraz obustronnych fauli.
Mecz ogólnie biorąc nie stał na zbyt wysokim poziomie i nie mógł zadowolić znawców koszykówki. Za wiele było w nim różnorodnych spięć i nieczystych akcji, chociaż niektóre szybkie ataki polonistów mogły się momentami podobać.
Wśród polonistów najlepiej wypadli: Wichowski – doskonale wprost strzelający prawie z każdej pozycji, Herbst – także pewny strzelec oraz Zagórski, mądrze kierujący akcjami kolegów. Również dobrze wypadł Komala. Natomiast Karbownicki, chociaż sędziowie nie zawsze na to reagowali grał nie tylko słabo, ale jeszcze do tego bardzo nieczysto i niesportowo. Akademicy mieli najlepszych zawodników w osobach Olszewskiego a przede wszystkim Samorzewskiego, który był bardzo trudny do utrzymania. Reszta Toruniaków zagrała raczej poniżej swych normalnych możliwości.
("Przegląd Sportowy" nr 14/1959)

Zdjęcia