Relacje prasowe
"Przebieg meczu składał się właściwie z dwóch obrazów, w pierwszym drużyną lepsza była Polonia, w drugim zdecydowanie AZS. Nikt z obecnych na sali nie przypuszczałby, że zwycięstwo Polonii będzie wisieć na włosku. Wykorzystując z miejsca ogromną przewagę wzrostową (Wichowski - Piskun), grając dość składnie poloniści zapewnili sobie prowadzenie nawet różnicą 15 pkt. w 16 min. meczu. Tylko chwilowo wytrąciło ich z równowagi przejście z obrony stref na agresywne krycie każdy swego. Piskun i Wichowski królowali na boisku, a AZS z wielkim trudem trafiał do kosza, robiąc przy tym cały szereg podstawowych błędów. Po przerwie obie drużyny są wprost nie do poznania. Polonia z diametralnie słabej gry, AZS z bojowości, agresywności i celności rzutów. Już w 24 min. AZS odrabia stracone do przerwy 9 punktów i od tego momentu zaczyna się dramatyczna walka o każdą niemal piłkę, obfitująca w wiele obustronnych fauli. W tej części meczu dochodzi aż 9 razy do wyniku remisowego. AZS wychodzi ze skóry żeby mecz wygrać i trzeba przyznać, że swoją bojowością wytrąca zupełnie polonistów z konceptu. Kolejno zaczynają spadać za 5 przewinień osobistych Lechowski (31 min.), Wichowski (32 min.), Domaradzki (34 min.) i Sitkowski (35 min.). Napięcie dochodzi pod koniec meczu do szczytu, a zawody odbywają się przy niesłychanej wrzawie publiczności. Szczęśliwy kosz Piskuna na 40 sekund przed końcowym gwizdkiem sędziów, przynosi zwycięstwo „Czarnym Koszulom”. W AZS oprócz wyraźnie wybijających się Nartowskiego i Przywarskiego, należy pochwalić cały zespół za ambitną walkę po przerwie. Polonia miała najlepszych graczy w osobach Piskuna, Zagórskiego i chwilami Wichowskiego."
("Przegląd Sportowy" nr 193/1958)