1958-12-07 Sparta Nowa Huta – Polonia Warszawa 83:64

Z WIKI
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Basketball pictogram.svg.png

1958-12-07, I liga, 9. kolejka
Kraków, hala Wisły, ul. Reymonta, 18:00
Sparta Nowa Huta 83:64 (41:34)
Polonia Warszawa
widzów: prawie 4 000
sędziowie: Miętta, Krakowski
składy
Muszak 20
Amirowicz 17
Jagiełłowicz 15
Kamiński 11
Lelek 10
Chanek 10
Bogdan Karbownicki 18
Janusz Wichowski 17
Jerzy Piskun 10
Tadeusz Bugaj 8
Wacław Komala 4
Witold Zagórski 3
Marcin Herbst 2
Marian Winiarski 2
Witold Jędrzejewski -
Rajmund Wasielewski -
Janusz Klemczyński -


Relacje prasowe

"Trener „Czarnych Koszul” miał złe przeczucia
Należy pamiętać, że poloniści po sobotnim dramatycznym meczu z Wisłą mieli siły mocno nadwątlone no i w zespole nastąpiło niebezpieczne odprężenie po zwycięstwie. Wkrótce wydarzenia na boisku potwierdziły słuszność obawy trenera „Czarnych Koszul”. Warszawiacy już w pierwszych minutach prowadzili 2:0, 5:2, 5:4, 7:4, 9:8. Później obserwowaliśmy już zdecydowaną przewagę Sparty, której zawodnicy grali dosłownie jak w transie. Błyskawiczne rajdy Jagiełłowicza, Muszaka, Kamińskiego siały istny popłoch w szeregach Polonii. Frontalne uderzenie Sparty kompletnie wybiło polonistów z konceptu. Wśród szalejącej z radości widowni Sparta zakończyła pierwszą połowę meczu przewagą 7 pkt.
Po przerwie w dalszym ciągu panami sytuacji byli koszykarze Nowej Huty, którzy przeprowadzali wiele składnych akcji kończących się celnym strzałem. W 5 min. po przerwie opuszcza boisko za 5 przewinień osobistych Zagórski i wtedy było już wiadomo, że Polonia po stracie swego doskonałego defensora nie będzie w stanie utrzymać rwących się jak burza zawodników Nowej Huty. W 10 minucie po przerwie przy stanie 54:43 dla Sparty opuszcza boisko następna dwójka polonistów Piskun i Wichowski. W 2 minuty później ten sam los spotyka Bugaja. Trener Maleszewski zmuszony był w tej sytuacji wypuścić do boju niemal całą swoją rezerwę. W końcówce spotkania zawodnicy Sparty grając już w zasadzie przeciwko rezerwie Polonii pozwalają sobie na bezkarne harce po całym boisku, raz po raz celnie strzelając. Końcowy wynik 83:64 dla Sparty zarówno widownia jak i koszykarze Wisły przyjmują z wielkim entuzjazmem."
("Przegląd Sportowy" nr 195/1958)