Relacje prasowe
"5 sekund i faul Jędrzejewskiego zdecydowały o sukcesie Legii nad Czarnymi Koszulami
Dramatyczna walka o każdą piłkę, pojedynek gigantów (Wichowski-Piskun kontra Pawlak-Appenheimer), stale zmieniające się prowadzenie, 14 kolejnych remisów i przy stanie 83:83, na pięć sekund przed końcem meczu Jędrzejewski fauluje Pstrokońskiego. Na sali cisza jak makiem posiał, napięcie wzrasta do nieprawdopodobnych granic, a nie mniej zdenerwowany Pstrokoński przestrzeliwuje…rzut wolny. Piłka odbiła się jednak od obręczy, wpada z powrotem w ręce Pstrokońskiego, ten wyskakuje w powietrze, strzela… i piłka trzepocze w koszu Polonii. W ten sposób Legia zdobyła zwycięskie punkty w tym dramatycznym meczu. Ale zacznijmy jednak od początku.
„Czarne Koszule” osłabione brakiem kontuzjowanego Bugaja, przy ogromnym aplauzie publiczności wychodzą w składzie: Wichowski, Zagórski, Herbst, Jędrzejewski, Karbownicki. Legia natomiast w zestawieniu: Pawlak, Pstrokoński, Majer, Bednarowicz, Golimowski. Gwizdek, pierwsze piłki i od razu poloniści prowadzą ze strzałów Zagórskiego4:1, potem 8:2, 14:7, grając składniej, szybciej i efektowniej od Legii. Oba zespoły sa wyraźnie zdenerwowane i widać, że niepewnie strzelają. Prowadzenie utrzymuje dłuższy czas Polonia, ale legioniści nie pozwalają przeciwnikowi oderwać się. Wykorzystują oni doskonale Pawlaka, co jest głównie zasługą Majera, który zresztą także bardzo celnie sam strzela. W ten sposób dochodzi w 13 min, do stanu 25:25. Znowu parę szybszych akcji „Czarnych Koszul” zakończonych celnymi rzutami Karbownickiego i mądrze grającego Herbsta daje Polonii prowadzenie 31:27 i 32:29. Nietrzymającego pozycji środkowego, Wichowskiego zmienia Piskun, a trener Ulatowski ściąga również Pawlaka, wprowadzając na jego miejsce Kamińskiego. Gra staje się bardziej chaotyczna, drużyny grają mniej zespołowo, akce rwą się i tak dzięki indywidualnym poczynaniom Legia znowu wyrównuje w 17 min. na 32:32. Silny doping, podrywa polonistów do dalszych akcji. Zdobywają oni ponownie prowadzenie 36:32, 38:34, a celny rzut Bednarowicza kończy tę połowę wynikiem 38:36 dla „Czarnych Koszul”. Bardzo dobrze w tym okresie meczu wypadli Herbst i Karbownicki z Polonii, oraz Majer i Bednarowicz w Legii.
Druga połowa meczu obfituje w jeszcze bardziej dramatyczne akcje i nie mniej zaciętą walkę. Legia gra w tym okresie znacznie spokojniej i pewniej, a wejście na boisko Appenheimera daje je aż 15 zdobytych przez niego punktów. Rozpoczyna się interesujący pojedynek „olbrzymów” Wichowskiego i Piskuna z Pawlakiem i Appenheimerem, który chociaż kończy się zwycięstwem punktowym 42:41 pary „Czarnych Koszul”, nie przynosi jednak Polonii upragnionych punktów. Żadna z drużyn nie potrafi wywalczyć przewagi większej niż 5 punktów, prowadzenie stale się zmienia, a 11 remisów w tej części meczu świadczy o zaciętości i nieustępliwości każdego zespołu. Obie drużyny wykorzystują do maksimum wzrost swych obrotowych, pozostali natomiast zawodnicy ograniczają się jedynie do nagrywania im piłek. W 36 min. wynik brzmi 76:72 na korzyść Polonii. W 38 jeszcze 80:76, a na 40 sekund przed końcem meczu dochodzi ponownie do remisu 81:81. Piskun trafia rzut wolny, jest 82:81, Appenheimer strzela kosza (82:83) i znowu Piskun wyrównuje 83:83.
5 sekund do końca, wszystko raczej wskazuje na dogrywkę – następuje jednak nieszczęsny faul Jędrzejewskiego i kosz Pstrokońskiego kończy te niesłychanie denerwujące zawody.
„Czarne Koszule” trochę nie dopisały nerwowo, miały bowiem wiele niewykorzystanych okazji podkoszowych, z których aż cztery przestrzelił Karbownicki. Na wyróżnienie u nich zasługują przede wszystkim Herbst, Piskun i tylko częściowo Wichowski. Nieźle także grał – mimo tego tragicznego w skutkach faulu – Jędrzejewski. Krakowska para sędziów Paszucha – Stawarz, prowadziła zawody bez zarzutu."
("Przegląd Sportowy" nr 199/1958)
Zdjęcia
Przegląd Sportowy nr 199/1958
Przegląd Sportowy nr 199/1958
Przegląd Sportowy nr 199/1958
Przegląd Sportowy nr 199/1958