1947-05-11 Polonia Warszawa - RKS Szombierki 5:3
| Polonia Warszawa | 5:3 (1:0) | RKS Szombierki | ||||||||||||||||||||||||||
| widzów: ok. 6-8 tys. | ||||||||||||||||||||||||||||
| sędzia: Latosiński | ||||||||||||||||||||||||||||
| ||||||||||||||||||||||||||||
* Pierwsza bramka dla Polonii wg "Przeglądu Sportowego" samobójcza, wg "Życia Warszawy" (S. Mielech) J. Szularz
Zapowiedzi prasowe
Relacje prasowe
"Życie Warszawy" (S. Mielech)
Niedzielny mecz miał duże walory widowiskowe. Goście bowiem zaprezentowali grę żywą, na dobrym poziomie technicznym, acz taktycznie
jeszcze prymitywną; Polonia miała również dobry dzień, choć w pierwszej połowie zawodów strzelcy jej zawodzili. Zwycięstwo Polonii jest zasłużone.
Początkowo nie zanosiło się na zwycięstwo warszawian. Wprawdzie Polonia uzyskała przewagę w polu, lecz goście ściągnąwszy siły do obrony nie dopuszczali groźnych strzelców mistrza Polski do czystych strzałów. Jaźnicki i Ochmański zaprzepaszczają niejedną pozycję skutkiem niecelności strzałów. Goście atakują wypadami przy czym Krasówka środkowy napastnik Szombierek, z postaci i stylu gry przypominający Peterka stwarza kilka groźnych pozycji pod bramką Polonii. Bramka dla Polonii pada dopiero w 44 minucie w
zamieszaniu podbramkowym; strzelcem jest Szularz.
Po przerwie goście już w 2 min. uzyskują wyrównanie ze strzału Krasówki, który wykorzystuje niefortunny wybieg z bramki Sosnowskiego. To wywołuje generalny atak warszawian. W 15 min. bomba Jaźnickiego odbija się od poprzeczki i Swicarz w łatwy sposób uzyskuje sławę Strzelca. W 22 min. ten sam gracz zdobywa pięknego goala z podania Przepiórki ostrym plasowanym strzałem. Polonia przeważa ciągle i goście zepchnięci do defensywy wykazują oznaki zmęczenia. W 29 min. udaje się Świcarzowi ładny przebój. Mija on trzech zawodników, w tym bramkarza i lokuje piłkę w pustej siatce. Serię goali Polonii kończy Jaźnicki strzelając z daleka piątą
bramkę. Teraz furia Polonii słabnie, mecz już jest wygrany, jednak goście nie rezygnują z walki. Obrońca Kalus idzie do ataku i celnym strzałem z odległości 20 m. odbija jedną bramkę (38 min.). W 2 minuty później po rzucie wolnym następuje zamieszanie pod bramką Polonii, Sosnowski wybiega z bramki w nieodpowiednim momencie, nie łapie piłki i Fuchs lokuje mu ją w siatce. Polonia zrywa się jeszcze do ataku, lecz wynik 5:3 nie ulega zmianie.
Z drużyny gości wybijali się obrońcy, grający energicznie i szybko, niezawodni w wykapie. Pomoc nie przedstawia wielkiej klasy. Z napastników wyróżniał się niebezpieczny strzelec Krasówka i Fuchs gracz o budowie juniora, który jednak kilkakrotnie udowodnił Gierwatowskiemu, że świat nie należy do wysokich ludzi. Dobre momenty miał również lewoskrzydłowy Burkowski, lewy łącznik Kaban
1 bramkarz Wójcicki.
W drużynie Polonii w ataku wybijał się Jaźnicki dobrze przygotowany kondycyjnie do meczu oraz Swicarz. Ochmański stracił celność strzałów, a do centr nie dążył. Z pomocników najrówniej grał Wołosz, obrońcy mieli swój przeciętny dobry dzień.
Sosnowski dał się ponosić nerwom, co pono nie jest tylko jego winą.
Widzów zebrało się 8.000. Oklaskiwali oni piękniejsze momenty meczu, których było sporo w 2-giej połowie meczu. Sędzia p. Latosiński.
Dr St. Mielech
"Przegląd Sportowy"
"Sport i Wczasy" (S. Mielech)
"Wieczór Warszawy"