1946-08-04 Polonia Warszawa - Grochów Warszawa 2:0

Z WIKI
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
1946-08-04, A klasa (finał - 1. mecz)
Warszawa, Stadion Wojska Polskiego, 18:00
Polonia Warszawa 2:0 (1:0) Grochów Warszawa
widzów: 7-10 tys.
sędzia: Karol Łazarewicz
bramki
Jerzy Szularz 28' (as. Świcarz)
Zygmunt Ochmański 57'
-
składy
Henryk Borucz (Zdzisław Sosnowski)
Zygmunt Przygoda
Zdzisław Gierwatowski
Modrowski
Edward Brzozowski
Jerzy Fronczak
Henryk Przepiórka
Antoni Wołosz
Tadeusz Świcarz
Jerzy Szularz
Zygmunt Ochmański
Andrzejkiewicz
Kalinowski
Warkiewicz (Waszkiewicz? Maruszkiewicz?)
Chybowski
Krzymowski
Stykowski
Cieciera
Szulc
Haton
Izydorczak (Izydorzak?)
Miernicki


Zapowiedzi prasowe

Robotnik 1946-08-05 nr 213, s. 7



Relacje prasowe

"Przegląd Sportowy"

Finał mistrzostw Warszawy na dobrym poziomie. Polonia zwycięża Grochów 2:0 (1:0)
Nie jest przyjemnie rozpoczynać sprawozdanie z finałowych rozgrywek o mistrzostwo stolicy od przykrych uwag pod adresem organizatorów. Bałagan jednak, jaki panował podczas wczorajszego spotkania, przekroczył znacznie rozmiary obserwowanej dotychczas anarchii. Wątpimy, aby wypadki z ubiegłej niedzieli były dobrą propagandą sportu, tym bardziej, jeżeli weźmie się pod uwagę, że w lożach siedzieli przedstawiciele zagranicy. Władze piłkarskie Warszawy muszę z tego rodzaju stanem raz wreszcie skończyć.
To były „derby”
Polonia znalazła w drużynie Grochowa równorzędnego przeciwnika. Ba, były okresy, gdy „zieloni“ zdecydowanie przeważali, spychając „czarnych“ na pola podbramkowe, atakowali z zacięciem, rozmachem, ani na chwilę nie ulegając groźnej sławie pogromcy Legii. Pierwszorzędnie zagrały tyły. Bramkarz Andrzejkiewicz okazał się talentem najczystszej wody. Ustawiał się bardzo inteligentnie, interweniując z brawurą i pewnością. Obydwie bramki nie były do obrony. Bez zarzutu spisywała się również pomóc. Napastnicy przeciwnika mieli w niej mur, który udało im się tylko dwa razy sforsować. Ale to wystarczało w zupełności na zwycięstwo. Z trójki pomocników najlepszy był Krzymowski. Jego vis-à-vis Brzozowski ustępował mu o klasę.
Najsłabszą linią był napad i on ponosi całkowitą odpowiedzialność za poraźkę. Cieciera na prawym skrzydle wyraźnie unikał kontaktu z Gierwatowskim, z góry rezygnując z każdego pojedynku. W ten sposób automatycznie sparaliżował wszelkie akcje prawej strony.
Jak za dobrych czasów
U Poloniarzy imponowała dynamika, z jaką parli do przodu. Wprawdzie rwały się nici kombinacji między pomocnikami a atakiem, wprawdzie zastopowani przez Krzymowskiego uparcie forsowali grę środkiem, gdzie wyłuskiwano im piłkę raz po raz, całość ich gry przypominała jednak momentami dawne dobre tradycje, gdy Polonia była jedenastką, stosującą najlepsze wzory nowoczesnego stylu. Piłka szła długimi podaniami wzdłuż i wszerz boiska, opanowano teren prostymi przejrzystymi kombinacjami. Nie widzieliśmy zbędnych driblingów, przetrzymywania piłki, niezaradnych wyczekiwań na pomoc. Grano z swobodą, rozmachem, upłynniając akcje efektownymi przerzutami z flanki na flankę.
Zwycięstwo nad Legię ma bez wątpienia większy ciężar gatunkowy, ale wczorajszy sukces był daleko efektowniejszy. Polonia wystąpiła do gry bez Szczepaniaka, poza tym bez zmian: Borucz (Sosnowski), Przygoda, Gierwatowski, Modrowski, Brzozowski, Frontczak, Przepiórka, Wołosi, Swicarz, Szularz, Ochmański.
Grochów: Andrzejkiewicz, Kalinowski, Maraszkiewicz, Chybowski, Krzymowski, Stykowski, Cieciera, Szulc, Hauton, Izydorzak, Miemicki.
Bramki zdobyli w 27 min. Szularz i w 57-ej Ochmański.
Sędziował obiektywnie p. Łazarewicz. Widzów ponad 8.000.
W. K.
("Przegląd Sportowy" z 1946-08-05 nr 35, s. 2)

"Sport"

Sport 1946-08-05 nr 52 s. 1


"Start"

Start 1946-08-06 nr 46 s. 4


"Robotnik"

Robotnik 1946-08-06 nr 214, s. 4


"Echo Stadionu"

Robotnik 1946-08-06 nr 214, s. 4


Wizyta piłkarzy Torpedo Moskwa na meczu

Gośćmi na meczu Polonii z Grochowem byli piłkarze Torpeda Moskwa, którzy przybyli do Warszawy na mecz z reprezentacją Polski. Relacja "Przeglądu Sportowego" (1946-08-05, nr 35, s. 1):

"Sensację na wczorajszym spotkaniu Grochów — Polonia uczynili piłkarze Torpedo, którzy zjawili się na kilka minut przed rozpoczęciem gry.
W przerwie przedostaliśmy się do loży zajętej przez ekspedycję moskiewską. Rozmawiamy z trenerem Torpedo p. Masłowem.
— Jakie wrażenie zrobił na panu mecz?
— Uderza mnie wielkie tempo. Gra jest bardzo żywa, ciekawa, przyjemna dla oka. Dziwi mnie bardzo zły stan boiska, jest bardzo twarde, bez trawy... No i ta piłka. Jest o wiele za lekka. Przy takim wietrze trudno nią dobrze kierować. Podoba mi się bardziej Polonia. Bardzo dobrze grają jednak obie pary beków. Macie niezłych piłkarzy. Nie rozumiem dlaczego tak słaba jest współpraca między sędziami autowymi a sędzią głównym. Wskutek tego wiele błędów jest niedostrzegalnych. Poza tym u nas sędziowie nie ingerują tak często, zwłaszcza gdy powody są naprawdę dziecinne.
— Jakie są pierwsze wrażenia pana drużyny z przyjazdu do Polski?
— Polska interesowała nas bardzo. Cieszymy się, że mamy możność poznać piłkarzy naszego bliskiego sąsiada. Będziemy szczęśliwi, jeżeli będziemy mogli polskiej publiczności i sportowcom pokazać coś ciekawego.
— Jak ocenia pan szanse swej drużyny w meczach z Polakami?
— Trudno mi powiedzieć na podstawie 45 minut gry warszawskich drużyn. Sądzę, że sprawa nie będzie łatwa. Zobaczymy zresztą...
W bezpośrednim sąsiedztwie Masłowa siedzi jeden z najgroźniejszych napastników Torpeda — lewoskrzydłowy Żarkow. Przysłuchuje się z zaciekawieniem naszej rozmowie.
— A co pan sądzi o grze naszych drużyn, jaki przedstawiają poziom na stosunki radzieckie?
— Nie mogę się jeszcze zorientować. Grają bardzo szybko, żywo z myślą. Polonia jest lepsza. Bardzo trudnym przeciwnikiem będzie czarny duży obrońca — mówi Żarkow, wskazując na Gierwatowskiego. Również bramkarz przeciwnika (Grochowa) jest bardzo dobry.
— Jeżeli tak grają u was wszyscy — będziemy mieli ciężkie zadanie.
Cała dwudziestoosobowa ekspedycja przygląda się z zajęciem przebiegowi gry. Oczy piłkarzy śledzą uważnie każdą akcję. Studiują sposób gry polskich piłkarzy przed dwoma spotkaniami w Warszawie i Łodzi. Pragną się do nich dokładnie przygotować. Zdają sobie sprawę z ważności premiery futbolistów radzieckich w Polsce. (k)"