1947-04-27 Polonia Warszawa - Motor Białystok 7:2

Z WIKI
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
1947-03-30, mistrzostwa Polski - rozgrywki grupowe 1947
Warszawa, Stadion Wojska Polskiego, 16:30
Polonia Warszawa 7:2 (1:2) Motor Białystok
widzów: ok. 6 tys.
sędzia: Rutkowski
bramki
Chmieliński 26'
Zygmunt Ochmański 57' (ew. Szularz*)
Tadeusz Świcarz x3 (60', 75' i 83')
Jerzy Szularz 62'
Zygmunt Ochmański 65'
Lachowicz 20'
Choroszucha 42'
składy
Henryk Borucz
Zdzisław Gierwatowski
Władysław Szczepaniak
Antoni Wołosz
Zygmunt Przygoda
Edward Brzozowski
Jerzy Szularz
Zygmunt Ochmański
Tadeusz Świcarz
Chmieliński
Henryk Przepiórka
Hryniewiecki
Łupaczyk
Cylwik
Szot
Olejniczak
Wołoncewicz
Rak
Gałasiński
Ulicki
Choroszucha (Horoszucha?)
Lachowski


  • wg "Przeglądu Sportowego" bramka Ochmańskiego, wg "Życia Warszawy" Szularza

Zapowiedzi prasowe

Życie Warszawy 1947-04-27 nr 114 s. 7


Relacje prasowe

"Życie Warszawy"

Życie Warszawy 1947-04-28 nr 115 s. 3

Mistrz Polski o krok od porażki
Niedzielne spotkanie mistrza Polski ż zespołem białostockiego "Motoru" nie przyniosło nieomal sensacji w postaci porażki „Polonii". Drużyna gości, po porażce w ubiegłą niedzielę z KKS-em w Poznaniu 2:14 (0:7), skazana była w Warszawie z góry na zagładę.
Z przeświadczeniem łatwego zwycięstwa wyszli też „Poloniści" na boisko. Rzeczywistość jednak okazała się inna. Białostoczanie, nie mając nić do stracenia, a wiele do zyskania, grali ostro i niezwykle ambitnie. Do przerwy, gracze "Polonii" przechodzili poważny kryzys. Akcje ataku rwały się, pomoc, poza niezwykle pracowitym Wołoszem, nie stała na wysokości zadania, a dwójka naszych reprezentacyjnych obrońców popełniła parę szkolnych błędów, które kosztowały jej drużynę dwie bramki.
Nawet fakt, że białostocczanie prowadzili 1:0, a później 2:1 nie zdopingował drużyny "Polonii" do lepszej gry.
Atak warszawski nie potrafił przeprowadzić w tym czasie ani jednej udanej akcji poza bramką strzeloną przez Chmielińskiego z niewielkiej odległości. Gra górą, jaką stosowali „Poloniści" sprzyjała słabym technicznie gościom i doprowadziła do stanu 2:1 na korzyść "Motoru". Po przerwie obraz gry ulega radykalnej zmianie. Podziw bierze, jak może w przeciągu paru minut przerwy drużyna grająca bardzo słabo (a taką była przez pierwsze 45 minut Polonia) zrozumieć swe błędy ,zastosować lepszą taktykę, przynoszącą w rezultacie zwycięstwo. Borucz, który w tym meczu nie miał właściwie zbyt wielkiego pola do popisu, nie ponosi absolutnej winy za obie puszczone bramki.
Szczepaniak i Gierwatowski po przerwie zagrali na poziomie wspomagając atak dalekimi podaniami. Pomoc, do przerwy mająca najlepszego gracza w Wołoszu, teraz jest znacznie lepsza. Brzozowski, którego nieocenioną zwykle pracę oglądaliśmy na tylu już meczach, po przerwie jest właściwie cichym bohaterem spotkania. Z jego podań pada przynajmniej połowa bramek. W chęci zdobycia jak największej ilości punktów zapędza się na pole karne przeciwnika. Przygoda prezentuje bardzo ładną grę głową. Lewy pomocnik Wołosz, w dalszym ciągu pracuje uczciwie, doskonale współpracując z obroną i zasila atak celnymi podaniami.
W ataku pierwsze skrzypce grał bezsprzecznie Ochmański. Na marginesie dodać musimy, że kierownictwo sekcji piłki nożnej zupełnie niepotrzebnie wystawia czasami tego zawodnika na prawego łącznika, na której to pozycji traci on połowę swych walorów, a co za tym idzie traci również na wartości atak.
Szularz, kontuzjowany w 5-ej minucie pierwszej połowy gry, nie mógł niestety grać na poziomie. Świcarz, dawał z siebie wiele, jednak nie był on tak dobry jak możnaby od niego wymagać. Kładziemy to na karb choroby, na którą skarży się już od paru dni. Debiut młodego Chmielińskiego na pozycji prawego łącznika wypadł zupełnie dobrze. Jakkolwiek junior ten peszył się pod bramką przeciwnika i nie mógł zdecydować się na strzał, to jednak jest on wartościowym materiałem i przy umiejętnie prowadzonym treningu może stać się dobrym łącznikiem. Przepiórka jak zwykle mało efektowny — choć skuteczny. W sumie do przerwy grali Poloniści poniżej wszelkiej krytyki. Po przerwie zagrali jednak zupełnie na poziomie i pokazali raz jaszcze swą klasę i swą... chimeryczność. Zespół gości zaprezentował przede wszystkim brak opanowania technicznego. To na minus. Na plus — trzeba im zaliczyć niezwykłą ambicję i serce do gry. Po przerwie spuchli nieco i Polonia gościła bez przerwy pod ich bramką.
Historia bramek przedstawia się następująco: pierwszy punkt we wczorajszym meczu zdobył lewoskrzydłowy "Motoru" Lachowski. Wyrównał junior „Polonii" — Chmieliński. Lewy łącznik białostocczan — Horoszucha ustalił wynik do przerwy na 2:1. Po przerwie bramki dla Polonii zdobyli Świcarz — dobiwszy piękny strzał Ochmańskiego, Szularz — który zdobył dwie kolejne bramki, następnie Ochmański ostrym strzałem pod poprzeczkę i dwie ostatnie Świcarz, dzięki wydatnej pomocy Brzozowskiego.
Na najlepszą notę w Polonii zasłużyli: Ochmański, Wołosz i Brzozowski, w Motorze bramkarz Hryniewiecki i lewoskrzydłowy Lachowski.
Drużyny wystąpiły w następujących składach:
Motor: Hryniewiecki, Cywik, Łupczak, Wołoszewicz, Olejniczak, Szot, Lachowski, Horoszuk, Ulicki. Gałasiński i Rak.
Polonia: Borucz, Gierwatowski, Szczepaniak, Wołosz, Brzozowski, Przygoda, Ochmański, Szularz, Świcarz, Chmieliński, Przepiórka.
Sędziował bezbłędnie p. Rutkowski z Krakowa.

"Przegląd Sportowy"

Przegląd Sportowy 1947-04-28 nr 34, s. 5


Zdjęcia meczowe

Przegląd Sportowy 1947-05-01 nr 35, s. 1
Przegląd Sportowy 1947-05-01 nr 35, s. 4